Facebook Instagram Pinterest

Devon

Piękne wybrzeże zdecydowanie jest mocną stroną hrabstwa Devon. Mogłabym spacerować tam całymi dniami, z małymi przerwami na kraba, kanapki z krabem, ostrygi i oczywiscie scones'y z truskawkową marmoladą i clotted cream. Moje ulubione miejsce to zaciszna plaża Moor Sand Beach niedaleko East Prawle. Cała okolica jest zresztą wspaniała. Do uroczego East Prawle dojeżdżamy miniaturowymi dróżkami. Całe miejscowość to kilka ulic, ale na jednej z nich czeka na nas lokalny pub o wdzięcznej nazwie Pig's Nose. Wspaniale!

Haytor

Jeśli kiedyś odziwdzicie Dartmoor, to polecam Wam długi spacer w okolicy Haytot. Będą wzniesienia, polany, granitowe skały i dużo zieleni. Potem koniecznie wstąpcie do jakiejś kawiarni lub pubu na cream tea, czyli tradycyjny podwieczorek: dzbanek gorącej herbaty, świeżo pieczone scone'y, domowa konfitura i clotted cream - gęsta, maślana śmietana. Cream tea to zwyczaj wywodzący się z Devonu i sąsiedniej Kornwalii. Nie wiadomo dokładnie, kto zaczął. Między hrabstwami trwa zagorzały spór o to, czy bułeczki powinno się najpierw smarować konfiturą, a potem śmietaną (Kornwalia) czy najpierw śmietaną, a potem konfiturą (Devon). Możecie przetestować oba warianty, ale osobiście uważam, że najlepsza konfiguracja zależy od gęstości konfitury.

Dartmoor

Dartmoor w angielskim hrabstwie Devon to park narodowy znany z bujnej roślinności, wrzosowisk i torfowisk. Park jest na tyle duży, że czasami jest sielsko (urocze wioski, kamienne domki, beztrosko pasące się owce), a czasami bardziej dziko (bezkresne przestrzenie, kamienne kręgi i dzikie kuce). No dobra, kuce są dosyć urocze! W każdym razie zawsze wspaniale jest mieszkać w drewnianym domku pośrodku niczego i pić kawę z widokiem na las.

Z praktycznych informacji mogę polecić Wam znakomicie zaopatrzony rodzinny sklepik w Moretonhampstead - Michael Howard, rzeźnik i delikatesy. Na kolację koniecznie wybierzcie się do Home Farm Cafe niedaleko Bovey Tracey. Na co dzień jest to bardziej kawiarnia, ale w czwartki, piątki i soboty miejsce otwarte jest też wieczorem. Kuchnia jest lokalna i sezonowa, co może i zaczyna już brzmieć sztampowo, ale w istocie jest świetną sprawą. Jedzenie jest proste i pyszne, ale tak naprawdę najfajniejsza jest atmosfera. Wszyscy przychodzą o tej samej porze (19.30) i jednocześnie dostają posiłek, można więc poczuć się jak na spotkaniu klubu kolacyjnego. Przystawki i dodatki są takie same dla wszystkich, wybiera się tylko jedno z czterech dań głównych i czterech deserów. Składniki faktycznie są lokalne: pierwsze angielskie szparagi, wołowina i jagnięcina z Dartmoor, kurczak z Devonu, młode ziemniaki z Kornwalii. Nic tylko jeść!

Kornwalia

Kornwalia jest piękna, trochę dzika i idealna na krótsze lub dłuższe wędrówki. Słynie z dramatycznych widoków, urokliwych rybackich miasteczek, bujnej roślinności i łagodnego, jak na Anglię, klimatu (są nawet palmy!) - dlatego szczególnie polecam odwiedzić ją jesienią lub wiosną. Ale, przede wszystkim, Kornwalia jest pyszna! Pomyślcie o perfekcyjnie świeżych owocach morza (kraby, ostrygi, homary), i dodajcie do tego dodajcie tradycyjne wyroby z lokalnych produktów.

Koniecznie zjedzcie:

1. cream tea, czyli tradycyjny podwieczorek: dzbanek gorącej herbaty, świeżo pieczone scone'y, domowa konfitura i clotted cream - kornwalijska śmietana, gęsta i tak tłusta, że w Stanach zaklasyfikowanoby ją jako masło. Cream tea to zwyczaj wywodzący się z Kornwalii i sąsiedniego Devonu. Podobno między hrabstwami trwa zagorzały spór o to, czy bułeczki powinno się najpierw smarować konfiturą, a potem śmietaną (Kornwalia) czy najpierw śmietaną, a potem konfiturą (Devon). Możecie przetestować oba warianty, a osobiście uważam, że najlepsza konfiguracja zależy od gęstości konfitury.

Scone'y z dodatkami są wszędzie; mi najbardziej smakowały na łące z widokiem na morze w Boscastle Farm Shop, niedaleko malowniczej rybackiej wioski Boscastle. Jak sama nazwa wskazuje, można kupić tu również produkty spożywcze od lokalnych producentów: warzywa i owoce, mięso, sery, przetwory, piwa i cydry.

2. mule w The Ferry Boat Inn, urokliwym pubie w niemniej urokliwej rybackiej wiosce nad rzeką Helford. Trochę trudno tam dojechać, trochę trudno zaparkować, ale stoliki tuż nad wodą i duży wybór świeżych ryb i owoców morza wynagrodzą Wam wszelkie trudności (szczególnie, jeśli to nie Wy siedzicie za kierownicą).

3. pasties, czyli pieczone pierogi z ciasta kruchego z wytrawnym nadzieniem, najczęściej z wołowiną i warzywami lub baraniną i miętą. Można kupić je praktycznie wszędzie, ale polecam Wam Pengenna Pasties, jeśli akurat znajdziecie się w okolicy. Mają trzy lokalizacje, w St. Ives, Tintagel i Bude. Przed sklepami zawsze jest kolejka, a ich pasties pyszne i niesamowicie sycące.

4. świeżutkiego homara, ostrygi lub kanapkę z krabem w Fresh from the Sea w Port Isaac. To urocza knajpka, w której można kupić też świeże ryby. Właściciele mają własną łodź rybacką, więc w nazwie lokalu nie ma ani odrobiny przesady. Dostaniecie ryby z porannego połowu, będzie pysznie!

Wyspa Wight

Wyspa Wight słynie z niezwykłych krajobrazów. Urwiste wapienne klify, piaszczyste plaże, urokliwe zatoczki i piękny kolor wody zapewniają niezapomniane wrażenia podczas spacerów. Czarowi wyspy ulegli m.in. Tennyson, Dickens i krolowa Wiktoria - możecie odwiedzić jej letnią rezydencję (będącą również miejscem śmierci królowej), Osborne House.

Wyspa Wight leży u południowych wybrzeży Anglii, między cieśniną Solent a Kanałem La Manche, można dostać się na nią promem z Portsmouth. Nie jest duża i moim zdaniem idealnie nadaje się na weekednowy wyjazd. Polecam wynajęcie jakiegoś urokliwego domku, a potem malowicze spacery z dużą liczbą przystanków na siedzenie w pubach i ogólnie sielski relaks.

Poprzednia strona