Facebook Instagram Pinterest

Zupa pho

Pyszna, aromatyczna, rozgrzewająca. Wietnamska zupa pho to najlepsze lekarstwo na wiosenne przeziębienia i kiepski humor. Jak można się domyślić, modyfikacji i regionalnych wariacji dania jest mnóstwo. Ten przepis nie jest oryginalną recepturą, tylko moim sposobem na szybką i bardzo satysfakcjonującą miskę zupy.

Proponuję wersję z krewetkami, ale możecie zastąpić je np. cienkimi paskami wołowego rostbefu. Jeśli chcecie, żeby zupa była wegańska, użyjcie pokrojonego w kostki tofu. Zamiast mięty i kolendry możecie dodać swoje ulubione świeże zioła, a jeśli macie ochotę na coś ostrzejszego, doprawcie bulion sosem Sriracha.

Mieszkańcy północnej części Wietnamu jedzą zupę pho o każdej porze dnia, na południu serwuje się ją najczęściej w godzinach porannych. Na pierwszy rzut oka jedzenie zupy na śniadanie może wydać się trochę dziwne, ale warto spróbować - to naprawdę idealny początek dnia. Szczególnie w poniedziałki.

Przepis: Zupa pho

Porcja dla dwóch osób
Składniki
  • 4 szkanki domowego bulionu warzywnego
  • 1 cebula, obrana i przekrojona na pół
  • kawałek (ok. 5 cm) imbiru
  • jedna zielone papryczka chili
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 laski cynamonu
  • 2 gwiazdki anyżu
  • łyżeczka goździków
  • łyżeczka ziaren kolendry
  • łyżeczka ziaren kardamonu
  • łyżeczka brązowego cukru
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1/4 szklanki soku z limonku
  • Do podania: ugotowany makaron ryżowy, surowe krewetki, zielone chili, limonka, świeża mięta i kolendra
Instrukcje
  • Podpieczcie imbir i cebulę nad płomieniem kuchenki.
  • W dużym garnku uprażcie cynamon, anyż, goździki, kolendrę i kardamon.
  • Dodajcie imbir, cebulę i chili, zalejcie bulionem.
  • Zagotujcie, zmniejszcie ogień, gotujcie na wolnym ogniu pod przykryciem przez godzinę.
  • Doprawcie cukrem, sosem sojowym i sokiem z limonki.
  • W każdej miseczce ułóżcie ugotowany makaron, surowe krewetki, ćwiartki limonki, posiekane chili, liście mięty i kolendry.
  • Zalejcie gorącym bulionem.

Gofry z kaczką

Gorące, chrupiące gofry, kacze udko marynowane w syropie klonowym i jajko z idealnie płynnym żółtkiem. Czy możecie wyobrazić sobie lepszy sposób na uczczenie najbliższego weekendu? Jako fanatyczna miłośniczka brunchu znam i szanuję wiele śniadaniowo-obiadowych dań, ale muszę przyznać, że to jeden z lepszych pomysłów, o jakich ostatnio słyszałam.

Połączenie słodkich gofrów z mięsem to, jak można się domyślić, produkt rodem ze Stanów Zjednoczonych - kurczak i gofry od dawna stoją obok siebie w menu amerykańskich jadłodajni. Mam tu na myśli "dawno" amerykańskie, czyli raczej 100 niż 1000 lat temu. Dokładna historia dania nie jest, niestety, znana. Przyjmuje się, że ten genialny duet został stworzony pomiędzy schyłkiem XVIII wieku, kiedy Thomas Jefferson przywiózł z Francji pierwszą gofrownicę, a latami 30-tymi wieku XX, kiedy kurczaka z goframi można było zjeść w co najmniej kilku knajpach na nowojorskim Harlemie. Amerykańskie danie występuje w dwóch klasycznych wersjach - z kurczakiem smażonym w panierce, podawanym z masłem i słodkim syropem oraz z długo pieczonym kurczakiem z dodatkiem sosu pieczeniowego.

Osobiście inspirowałam się nie dziedzictwem twórców Deklaracji niepodległości, ale londyńską restauracją Duck and Waffle ze świetny menu Daniela Doherty'ego. Flagowe danie, czyli gofry z kaczką, to nie jedyny powód, żeby się tam wybrać. Lokal mieści się na 40. piętrze, a z ogromnych okien podobno roztacza się wspaniały widok na panoramę Londynu. Podobno, bo kiedy ja odwiedziłam to miejsce, za oknem roztaczał się widok na niezwykle gęstą mgłę. Mgła nie ma jednak większego znaczenia, kiedy na stół wjeżdżają pączki z pikantnym nadzieniem z wołowych policzków i perfekcyjnie wysmażone gofry z kaczym udkiem i sadzonym kaczym jajkiem. Lokal jest otwarty przez 24 godziny na dobę, jeśli więc w środku nocy dopadnie Was wilczy głód, nie będziecie musieli ograniczać się do przekąsek ze stacji benzynowej.

Jeśli natomiast chwilowo nie wybieracie się do Londynu, zróbcie gofry w domu. To pyszne danie idealnie nadaje się na celebrowanie weekendu.

Przepis: Gofry z kaczką

Porcja dla dwóch osób

Przepis: Kaczka

Składniki
  • 2 kacze nóżki
  • 2 łyżki oliwy
  • 3 łyżki syropu klonowego
  • 2 łyżki ziarnistej musztardy
  • 3 łyżki soku wyciśniętego z pomarańczy
  • szczypta gruboziarnistej soli
Instrukcje
  • Wymieszajcie wszystkie składniki marynaty.
  • Dokładnie posmarujcie kacze nóżki marynatą i odstawcie do lodówki na co najmniej 3-4 godziny (najlepiej marynować je nawet 24 godziny, więc jeśli macie czas, zostawcie ja na dłużej).
  • Wyjmijcie kaczkę z lodówki co najmniej pół godziny przed rozpoczęciem pieczenia. Rozgrzejcie piekarnik do 170 stopni. Ułóżcie kacze nóżki w żaroodpornym naczyniu i wymieszajcie z pozostałą marynatą.
  • Pieczcie przez 2 -2,5 godziny, aż miękkie mięso będzie łatwo odchodziło od kości.

Przepis: GOFRY

Składniki
  • szklanka mąki
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżki cukru waniliowego
  • szczypta soli
  • 2 jajka (żółtka i białka oddzielnie)
  • 85 ml oleju roślinnego
  • 225 ml mleka
Instrukcje
  • Mąkę przesiejcie do miski, dodajcie proszek do pieczenia, cukier i sól. Wymieszajcie.
  • Dodajcie roztrzepane żółtka, olej i mleko. Zmiksujcie mikserem lub wymieszjcie trzepaczką na gładką masę.
  • Białka ubijcie na sztywną pianę i delikatnie wymieszajcie z pozostałą masą.
  • Pieczcie gofry w maksymalnie nagrzanej gofrownicy, około 3-4 minuty na gofra (lub zgodnie z instrukcją gofrownicy).
  • Gotowe gofry podawajcie z kaczym mięsem, jajkiem sadzonym i syropem klonowym wymieszanym z odrobiną ziarnistej musztardy.

Kacze jajko i chorizo w pomidorach

Kacze jajka to ostatnio mój ulubiony element śniadania. Osobiście uważam, że ich smak nie różni się zbytnio od smaku jajek kurzych, chociaż podobno jest bardziej intensywny. Kacze jajka lubię ze względu na dwie rzeczy. Po pierwsze, wygląd. Są większe i idealnie białe, czyli po prostu ładniejsze. Po drugie, większe jajko automatycznie przekłada się na większe żółtko. A ja uwielbiam żółtko!

Przepis: Kacze jajko i chorizo w pomidorach

Porcja dla dwóch osób
Składniki
  • 2 kacze jajka
  • łyżka masła
  • mała cebula, pokrojona w pióra
  • 2 pomidory, sparzone, obrane i pokrojone w kostkę
  • czerwona papryka, pokrojona w paski
  • 50g hiszpańskiej kiełbaski chorizo, pokrojonej w plastry
  • płaska łyżeczka cukru
  • garść świeżej kolendry
Instrukcje
  • Rozpuśćcie masło na patelni, dodajcie cebulę, zeszklijcie.
  • Dodajcie paprykę i chorizo, smażcie na średnim ogniu przez około 5 minut.
  • Dodajcie pomidory i cukier, gotujcie, aż sos zacznie gęstnieć.
  • W międzyczasie usmażcie jajka na innej patelni.
  • Ułóżcie jajka na pomidorowym chorizo, posypcie listkami kolendry.

The Breakfast Club

The Breakfast Club to jedno z najpopularniejszych brunchowych miejsc w Londynie. W sobotnie i niedzielne poranki (no dobrze, wczesne popołudnia) pokaźna kolejka spragnionych kawy, Mimozy, jajek w koszulkach i naleśników z syropem klonowym londyńczyków ustawia się przed każdą z sześciu lokalizacji restauracji. Na stolik trzeba poczekać przynajmniej pół godziny, ale osobiście całkiem lubię czekać na jedzenie (chyba, że pada rzęsisty deszcze, o co w Londynie niestety nietrudno). Ostatecznie można też oszukać system i przyjść tu na śniadanie albo lunch w środku tygodnia - miejsce nie będzie nawet w połowie tak oblężone, jak w porze weekendowego brunchu. Jest to jednak w pewnym sensie psucie sobie zabawy.

Pankejki z owocami, syropem klonowym i kremem waniliowym

Huevos al Benny: jajka w koszulkach, chorizo, pieczona papryka, awokado, świeże chili i pikantny sos holenderski na angielskich muffinach

The Breakfast Club, 2-4 Rufus Street, Londyn

Look Mum No Hands!

Od dawna jestem fanką rowerowego szyku i oczami wyobraźni często oglądam siebie, mknącą ulicami miasta na stylowym rowerze, w długiej spódnicy, w butach na obcasie, może nawet bez banalnej bagietki w wiklinowym koszyku, za to obowiązkowo z rozwianymi włosami. W rzeczywistości rzadko wsiadam na rower, szczególnie w Londynie. W stolicy Wielkiej Brytanii do tradycyjnych problemów wynikających z barku znajomości przepisów drogowych dochodzą komplikacje związane z ruchem lewostronnym (nie żebym świetnie opanowała ruch prawostronny) oraz paniczny strach przed zderzeniem z piętrowym autobusem.

Na szczęście w Look Mum No Hands! świetnie odnajdą się zarówno miłośnicy dwóch kółek, jak i osoby, które jeżdżąc na rowerze nie potrafią oderwać rąk od kierownicy i chcą po prostu napić się porządnej kawy. Za jedną ladą znajdziemy ekspres do kawy i gablotę z ciastkami, za drugą - w pełni wyposażony serwis rowerowy. Kawa jest naprawdę dobra, wnętrze przestronne, a atmosfera przyjazna i niezobowiązująca. Niestety nie mogę nic powiedzieć o serwisie rowerowym, ponieważ tym razem nie skorzystałam z jego usług.

Polecam śniadania - obok klasycznego angielskiego śniadania znajdziemy kilka wariacji na temat jajek, owsiankę, słodkie wypieki i świetne grzanki z pieczonymi z tymiankiem pieczarkami portobello. To dobre miejsce również na lunch albo wieczorne piwo lub wino.

Look Mum No Hands!, 49 Old Street, Londyn

Poprzednia strona