Facebook Instagram Pinterest

Marokańska herbata miętowa

Założę się o 30 dirhamów, że nie uda Wam się spędzić doby w Marakeszu i nie wypić przynajmniej trzech filiżanek słodkiej herbaty z miętą. Marokańczycy piją gorący napar przez cały rok i o każdej porze dnia. Kawiarnie i bary zapełnione są sączącymi herbatę gośćmi, sprzedawcy na sukach częstują nią wytrwale targujących się klientów, a herbata przygotowana i podana przez pana domu to wyraz marokańskiej gościnności.

Jeśli już przyjmiecie zaproszenie na herbatę, grzecznie będzie wypić przynajmniej trzy małe szklaneczki. Herbatę nalewa się z jak największej wysokości; teoertycznie po to, żeby utworzyć delikatną piankę na powierzchni napoju, ale osobiście podejrzewam, że nie bez znaczenia pozostaje chęć zaimponowania patrzącym.

Napój powstaje z marokańskiej mięty i chińskiej herbaty gunpowder, z wyglądu przypominającej proch strzelniczy. Herbaciany zwyczej nie jest więc tak odwieczny, jak można by się spodziewać. Chińska zielona herbata dotarła do Maroka w 1854 roku. Brytyjsky kupcy, sfrustrowani blokadami nałożonymi w wyniku wojny krymskiej i niemożnością dotarcia w rejon Morza Bałtyckiego, postanowili sprzedać ładunki dalekowschodniej herbaty w marokańskich portach. Posunięcie okazało się genialne - Marokańczycy zakochali się w naparze i w ten sposób powstał nowy rynek zbytu dla herbaty z Chin.

Zgodnie z tradycją, napar nalewany jest trzy razy. Liście zielonej herbaty pozostawia się w czajniczku, więc za każdym razem smak jest inny. Według marokańskiego powiedzenia, pierwsza szklaneczka jest słodka jak życie, druga mocna jak miłość, trzecia - gorzka jak śmierć.

Przepis: Marokańska herbata miętowa

Składniki na 6 małych szklaneczek
Składniki
  • 3 łyżeczki zielonej herbaty
  • 3 łyżeczki brązowego cukru
  • 10 gałązek świeżej mięty
  • 4 szklanki wody
Instrukcje
  • Wsypcie herbatę do dzbanka. Wodę zagotujcie i zalejcie nią herbatę. Odstawcie na 2 minuty.
  • Dodajcie cukier i wymieszajcie.
  • Dodajcie gałązki mięty. Odstawcie na 3-4 minuty.
  • Nalewajcie do małych szlaneczek z dużej wysokości. Możecie udekorować świeżą miętą.

Czas na przerwę

Może i brzmi to jak poezja z reklamy proszku do prania albo mądrości ze ściany sieciowej kawiarni, ale szczerze uważam, że przerwa na kawę to zawsze dobry pomysł, a kubek parującej herbaty faktycznie pomaga zażegnać nawet najpoważniejsze kryzysy. Naprawdę mam wrażenie, że czas staje w miejscu, kiedy pierwsza kropla gorącego napoju dotyka dna filiżanki.

Pamiętajcie, że zawsze warto znaleźć czas na przerwę.

orchard tea garden

Zakątek Anglii w którym czas stoi w miejscu - możemy przeczytać o Orchard Tea Garden, znajdującym się w Grantchester niedaleko Cambridge. Trudno się z tym nie zgodzić. Sad posadzono w 1868 roku i niewiele zmieniło się od tego czasu. Jak wiele innych wspaniałych rzeczy, zwyczaj picia popołudniowej herbaty w cieniu rozłożystych jabłoni narodził się przypadkiem. Grupa studentów Cambridge poprosiła o podanie im herbaty pod kwitnącymi drzewami, a nie, jak zwykle, na trawniku przed domem. Nie wiedzieli, że wiosennego ranka 1897 roku zapoczątkowali jedną z najsłynniejszych tradycji w Cambridge. Wieść o herbatce w sadzie szybko rozniosła się po wszystkich college’ach i zyskała wielu zwolenników wśród studentów. Jednym z nich był poeta, Rupert Brooke, który zapoczątkował tu spotkania Grupy Grantchester, do której należeli m.in. Virginia Woolf, John Maynard Keynes, Bertrand Russell i Ludwig Wittgenstein. W Orchard Tea Garden herbatę popijali też Sylvia Plath, Alan Alexander Milne, Christopher Isherwood, król Jerzy VI, książę Karol. I ja. Przepis na idealne popołudnie? Leżak, dzbanek gorącej herbaty (oczywiście z mlekiem), scone, marmolada i clotted cream, czyli kornwalijska gęsta śmietana. W Orchard Tea Garden można też wypić poranną kawę i zjeść lekki lunch w otoczeniu drzew.

The Orchard Tea Garden, 45-47 Mill Will, Grantchester