Facebook Instagram Pinterest

Przerwa na kawę

Pierwszy poniedziałek nowego roku nie może obyć się bez mocnej kawy!

Życzę Wam dużo energii i dużo pysznej kawy przez cały rok!

Czas na przerwę

Może i brzmi to jak poezja z reklamy proszku do prania albo mądrości ze ściany sieciowej kawiarni, ale szczerze uważam, że przerwa na kawę to zawsze dobry pomysł, a kubek parującej herbaty faktycznie pomaga zażegnać nawet najpoważniejsze kryzysy. Naprawdę mam wrażenie, że czas staje w miejscu, kiedy pierwsza kropla gorącego napoju dotyka dna filiżanki.

Pamiętajcie, że zawsze warto znaleźć czas na przerwę.

Look Mum No Hands!

Od dawna jestem fanką rowerowego szyku i oczami wyobraźni często oglądam siebie, mknącą ulicami miasta na stylowym rowerze, w długiej spódnicy, w butach na obcasie, może nawet bez banalnej bagietki w wiklinowym koszyku, za to obowiązkowo z rozwianymi włosami. W rzeczywistości rzadko wsiadam na rower, szczególnie w Londynie. W stolicy Wielkiej Brytanii do tradycyjnych problemów wynikających z barku znajomości przepisów drogowych dochodzą komplikacje związane z ruchem lewostronnym (nie żebym świetnie opanowała ruch prawostronny) oraz paniczny strach przed zderzeniem z piętrowym autobusem.

Na szczęście w Look Mum No Hands! świetnie odnajdą się zarówno miłośnicy dwóch kółek, jak i osoby, które jeżdżąc na rowerze nie potrafią oderwać rąk od kierownicy i chcą po prostu napić się porządnej kawy. Za jedną ladą znajdziemy ekspres do kawy i gablotę z ciastkami, za drugą - w pełni wyposażony serwis rowerowy. Kawa jest naprawdę dobra, wnętrze przestronne, a atmosfera przyjazna i niezobowiązująca. Niestety nie mogę nic powiedzieć o serwisie rowerowym, ponieważ tym razem nie skorzystałam z jego usług.

Polecam śniadania - obok klasycznego angielskiego śniadania znajdziemy kilka wariacji na temat jajek, owsiankę, słodkie wypieki i świetne grzanki z pieczonymi z tymiankiem pieczarkami portobello. To dobre miejsce również na lunch albo wieczorne piwo lub wino.

Look Mum No Hands!, 49 Old Street, Londyn

Być Może

Być może macie w Warszawie ulubione miejsce na kawę i świeżo upieczone pieczywo. Być może ciągle takiego poszukujecie. Kilka miesięcy temu w zabytkowej kamiennicy przy placu Unii Lubelskiej otworzyła się "francuska bistro-kawiarnia" Być Może. W tym miejscu mieścił się kiedyś pierwszy salon Klubu Międzynarodowej Prasy i Książki, w którym warszawiacy po raz pierwszy mieli możliwość napicia się kawy w księgarni. Jeśli tak jak my jesteście fanami pieczywa, trafiliście pod właściwy adres. Z pieca codziennie wychodzi chleb orzechowy, na zakwasie, bezglutenowy, z dynią, pszenny we wszystkich możliwych kombinacjach, a do tego bagietki, croissanty, tarty i każdego dnia inne słodkie wypieki. Jeśli unikacie pieczywa jak ognia (albo chociaż próbujecie unikać), pozostaje Wam lunch, przygotowywany z lokalnych składników (można trafić na takie cuda, jak chłodnik z arbuza albo kalmary z warzywami). Jeśli i to Was nie przekonuje, mamy argument ostateczny. Wino. Dużo wina. Z Włoch, Francji, Hiszpanii. I jak, przekonani?

ul. Bagatela 14, Warszawa

Czuła Buła

W sercu Starego Mokotowa, między blokami, ukryta jest maleńka kawiarenka, Czuła Buła. W menu śniadania, kanapki, sałaty, lemoniady i oczywiście kawa. Urocze miejsce, gdzie można rozpocząć dzień od jaglanki (kaszy jaglanej z dodatkami) i filiżanki cappuccino. Polecamy, bo czy dzień, który zaczyna się od czułości, może być nieudany?

ul. Narbutta 16, Warszawa

Poprzednia strona